Dzisiaj chciałam poruszyć kwestię zmiany decyzji w kwestii rozwodu. Nie mam tutaj na myśli rezygnacji z postępowania rozwodowego, choć to jest również możliwe. Po prostu strony składają zgody wniosek do sądu. Decyzja o rozwodzie musi być przemyślana…warto dać sobie szansę na próbę odbudowy związku. Mam tutaj na myśli zmianę stanowiska. Jeśli np. wnosiłeś o „rozwód bez winy”, w trakcie postępowania będziesz mógł zmienić stanowisko. Można zmienić zdanie w każdym momencie trwania postępowania. Po prostu sąd jest związany za każdym razem ostatnim stanowiskiem procesowym. Teoretycznie to możesz zmienić kilka razy zdanie i swoje stanowisko w czasie postępowania rozwodowego. Oczywiście lepiej nie nadużywać uprawnień procesowych. W pewnym momencie sąd może zacząć Ciebie postrzegać jako osobę nieprzewidywalną i niestabilną.
Spotykam się często z takimi sytuacjami (zmiana stanowiska) jeśli strony dochodzą do porozumienia, np. podczas mediacji lub po prostu są zmęczone postępowaniem rozwodowym, które może trwać latami. Jeszcze raz powtarzam (pisałam o tym wielokrotnie) bardzo trudno jest udowodnić wyłączoną winę współmałżonka za rozpad małżeństwa. Postępowanie jest trudne i bolesne. Czy na tym Tobie zależy? Czy chcesz stracić kilka lat swojego życia na przekonywanie, de facto obcych osób o swojej niewinności? Za jaką cenę? Swojego zdrowia, czasu, pieniędzy? Czy zdajesz sobie sprawę, że świadkowie w sądzie nie zawsze mówią prawdę?
Niestety często spotykam się z sytuacjami, że to sami adwokaci namawiają swoich nowych klientów na orzekania o winie. Dlaczego? Postępowanie rozwodowe z orzekaniem o winie jest droższe u adwokata. Klient płaci, wierzy, że wszystko się „uda”, a po kilku miesiącach adwokat sam sugeruje klientowi, żeby zmienił zdanie….i „orzekał bez winy”. Dla adwokata sama korzyść- wysokie wynagrodzenie, mało pracy. Troszkę zostałeś wprowadzony w błąd przez adwokata…cóż. Czy naprawdę warto było tracić czas na orzekanie o winie? Wśród osób rozwodzących panuje przekonanie, że trzeba poszukać „fightera”, agresywnego adwokata, który będzie w sądzie „walczył”. Proszę mi wierzyć. Zazwyczaj tacy „agresywni adwokaci” są bardzo dobrzy w obszarze PR własnej osoby. Cenię adwokatów, którzy już na pierwszym spotkaniu informują klientów, że postępowanie z orzekaniem jest trudne i nie polecają klientowi takiego rozwiązania. Zdarza się, że klient rezygnuje z takiego adwokata, myśląc, że adwokat po prostu jest „słaby”. To nie jest tak jak myślisz…. To są rzetelni i uczciwi adwokaci, którzy nie opowiadają bajek swoim klientom.

